sobota, 9 lutego 2013

Rozmowa rodziców Amare.

W samym centrum jaskini biała matka Amare leżała i dyskutowała z brązowym ojcem wilczycy.
- Ona jest jakaś inna. Co o tym myślisz, Ryan?- zaczęła rozmowę.
- Nie. Masz zwidy. Nie zamartwiaj się Alysso.- uśmiechnął się, dość krzywo... niepewnie.

Wilczyca chwile milczała. Po chwili dodała:
A: Lepiej dmuchać na zimno. Jest inna, a co jeżeli przeniesie nam nieszczęście?
R: No cóż... Myślę, że twoje poglądy biorą się przez ten naszyjnik, który Amare nosi na sobie.
A: Karzmy jej to zdjąć....ah.. racja, przecież nie pozwoli.... a więc... musimy ją wygnać.
R: Zgadzam się. - szybko odpowiedział, bo wiedział, że z żoną nie ma co protestować.

 - AMARE!- krzyknęła Alyssa.

Malutka Amare nie wiedziała co znowu przeskrobała. Ostatnio nie była niegrzeczna ani nic nie narozrabiała, więc czego mogą czepiać się rodzice? W ostatecznej rozmowie Alyssa powiedziała najgorszymi słowami co myśli Amare. W oczkach wilczycy mieniły się łzy, a na końcu matka wadery wygnała ją jeszcze gorszymi słowami niż poprzednio. OH! Biedna Amare! Za co los pokrzywdził ją tak bardzo? Za to, że miała własne uczucia, wolę i była inna?! Podzieliła los wszystkich "innych" osób. Została bezszczelnie odtrącona, zdana jedynie na siebie. Odchodziła spoglądając na dawną jaskinię, śmiejące się rodzeństwo i rodziców. Bawili się dobrze, a tymczasem osobnik z ich rodziny musiał maszerować w deszczu, płacząc, lecz nie użalając się nad sobą. Przeciwności losu wiały w biedną waderkę jak najmocniej. Ona cierpiała, ale nikt tego nie zauważył. Potraktowano ją źle. Winowajcy tego czynu nie mieli sobie tego na sumieniu, a wręcz cieszyli się. Teanrii wyszła z talizmanu i spojrzała z współczuciem na posiadaczkę medalionu. Postanowiła bronić tej małej istotki za wszelką cenę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz