czwartek, 7 lutego 2013

Wojna

Kilka miesięcy po wygrywaniu bitew nadszedł czas na wojnę. Nasze wojska były wyczerpane. Oh, dlaczego życie zawsze robi nam na opak? Ksander musiał wyruszyć ze swoim niegdyś dużym oddziałem na wielką bitwę. Pamiętam to wydarzenie jakby odgrywało się codziennie, o każdej godzinie.
- Już nadszedł czas. Musimy wyruszać. Uważaj na siebie. -uśmiechnął się.
- Na... na.. na.. naprawdę musisz? - w moich oczach mieniły się łzy.
- Tak kochanie. Nie martw się. Na pewno wrócę. - uściskał mnie po czym pocałował.

Zostawił mi na pamiątkę piękną, złotą bransoletkę. Czekałam na niego z niecierpliwością. Dni i noce mijały w nadziei, niepewności i w łzach. Nadeszła przykra wiadomość. Pamiętam jej treść.
 ______________________________________________
                                                                                            Podbite Tereny Esletri, 2 dzień jesieni

                                           Droga Alfo!
        Z przykrością ogłaszam, że większość wojsk poległa. Ksander zginął. Nie rozpaczaj. Niektórzy wojownicy mogą niedługo przybyć na nasze tereny.
                                        
                                                                 Pozdrawiam, Estender- zastępca dowódcy armii
____________________________________________________
Krótki list, a w nim tyle nieszczęścia. Nadzieje poległy jak oddziały na bitwie.

Załamałam się całkowicie. Mówiłeś, że wrócisz! Skłamałeś! W żywe oczy mi kłamałeś! Zrobiłeś to przed czym cię powstrzymywałam, teraz w mym sercu gnieździ się przeogromna rana. W dzień pożegnania ostatni raz widziałam cię. Nie wstyd ci, że zostawiłeś na świecie samą, zrozpaczoną mnie?

Niemądrze, w porywie gniewu wysłałam wszystkie ocalałe oddziały na ostateczną walkę. Sama założyłam zbroję i ruszyłam w podróż.
 Za wolność! Za Esletrie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz